ale tu jest fajnie! Sporo się dzieje, Lucerna obfituje w wydarzenia sportowe i kulturalne. Nic, tylko korzystać!
Ale po kolei:
W ubiegły weekend miały tu miejsce zawody zaliczane do Pucharu Świata w wioślarstwie. Nigdy wcześniej nie interesowałam się tym sportem ale TO był dobry początek. Mamy dobrych zawodników, którzy nie są znani szerokiemu gronu (no dobra, ja ich nie znałam), nie brylują w mediach a mogliby. Aż mi głupio, że interesuję się piłką nożną, która jest prosta i dla mas;) Wracając do wioślarzy - myślałam, że są to raczej wychudzeni, niscy panowie. Oooo jakie było moje zdziwienie! Zanim dowidziałyśmy się, że są tutaj te zawody to w autobusie spotkałyśmy grupę strasznie przystojnych Anglików. Koleżanka odczytała na ich koszulkach co trzeba i tak się zaczęło. Sobotę i niedzielę spędziłyśmy nad jeziorem Rotsee, nie tylko kibicując;)
Sami oceńcie;)
Groß Britanien!
No i nasza Ósemka:)
Ok, myślę, że wystarczy. Wieczorem w niedzielę niezupełnie przypadkiem natknęłyśmy się w mieście na 2 "naszych" i zamieniłyśmy parę zdań. Niestety na palcu jednego z panów widniała obrączka;P
We wtorek natomiast mieliśmy u siebie Borussię Dortmind!
Hehe, wygrali z Lucerną 4-1, Lewandowski strzelił jedną bramkę;) Był to mecz towarzyski, stadion zebrał ok. 17 tyś. kibiców, za duży nie jest i wiele więcej juz by nie pomieścił;)
Mieszkamy obok stadionu, ale to już chyba kiedyś pisałam.
No, a w ten weekend odbywa się Blue Balls Festival. ALE niestety nie stać nas jeszcze na bilety;) Co prawda właśnie stamtąd wróciłam bo były też darmowe koncerty ale żal mi strasznie, że nie zobaczę Damiena Rice'a, Jamesa Morrisona, Zaz, Elvisa Costello i wielu innych...
Sztuką jest teraz korzystać z darmowych/tanich eventów, prawda?:)
W szkole ten tydzień minął jakoś szybko. Może wyłączając czwartek bo był wolny...aaa, no i w środę miałam próbną rozmowę kwalifikacyjną. Oczywiście w języku niemieckim, z panem specem od rekrutacji. Trwała ok. godziny i trzeba było odpowiadać na pytania w stylu - Co jest Twoją słaba/mocną stroną? Jak widzisz siebie za 5 lat? Jaki powinien być szef? itp. itd. Nie było to dla mnie proste, ba! nawet po polsku trzeba się zastanowić nad dobrą, właściwą odpowiedzią...Możliwe, że od poniedziałku czekają nas już prawdziwe rozmowy, w szpitalach...brrr!
Od pół roku bez szpitala, bez tego stricte medycznego świata, za którym strasznie tęsknię...z drugiej strony strach przed nową rzeczywistością, szwajcarską, która nawet w sprawach mieszkaniowych nie jest prosta;)...ale o tym może innym razem.
Znacie pana Michała?
Pozdrawiam serdecznie!











